NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

"Przetypy"

Fanpage Andrzeja Szczęsnego http://www.facebook.com/pages/Andrzej-Szcz%C4%99sny/208554845824464?fref=ts
Robią wrażenie większe niż Doda, Natalia Siwiec i Grycanki razem wzięte. Sprawiają, że człowiek długo pozostaje z rozdziawioną gębą. Sprawiają, że chce się o nich mówić i pisać. Że się chce z nimi przebywać, słuchać i patrzeć. Niezwykli ludzie, którzy choć dokonują rzeczy wielkich, nie pojawiają się na pierwszych stronach gazet, niełatwo znaleźć o nich informacje i trudno rozpoznać na ulicy.

Takie wrażenie zrobiło na mnie ostatnio dwóch mężczyzn. Nie pierwszy raz, ale ponowne spotkanie z nimi spowodowało, że znów, nawet z mężem, rozmawiamy właśnie o nich.



Nie byli ani fashion, ani young, ani famous. A famous powinni być bardzo.
W czasach upadających autorytetów, w czasach piosenkarzy nieumiejących śpiewać, dziennikarzy nieumiejących mówić, reklam na poziomie obrażającym inteligencję mojego psa, istnieją ONI. Polacy, z których powinniśmy być dumni, o których powinniśmy usłyszeć i których z pewnością bez trudu zapamiętamy na całe życie. Z pewnością też każdy z Was miał w życiu moment, w którym zwątpił. Moment, w którym coś wydawało mu się ponad jego możliwości. Czy była to nauka gry na skrzypcach, może zadanie z matematyki, egzamin na prawo jazdy, a może pierwsza próba zjazdu na nartach?

Wiele razy byłam świadkiem sytuacji, że dziewczynka nie chciała założyć kasku na stoku, bo „brzydko wyglądała”, dziecko jęczało, że „buty są niewygodne”, a z instruktorem jeździć nie będzie, bo instruktor nie ma kombinezonu „Spyder’a”.
Gość nr 1 to narciarz. Najlepszy w Polsce w swojej dziedzinie. Nazywa się Andrzej Szczęsny. Słyszeliście o nim? Jeśli tak, to znaczy, że interesujecie się tematem, jeśli nie, to nie wasza wina.

Kilka dni temu widziałam Andrzeja na stoku. Z niesamowitą sprawnością przebrał buty, w knajpie, gdzie ludzie w butach narciarskich na mokrej podłodze wyczyniają takie gleby, że strach patrzeć, on szybkim krokiem przeszedł, nie mając najmniejszych problemów. I nie byłoby w tym nic zaskakującego gdyby nie to, że Andrzej nie ma jednej nogi. A skoro nie ma jednej, to znaczy, że ma tylko jedną. Patrzyłam na setki zjeżdżających i wśród nich wyróżniał się nie tym, że jechał na jednej narcie, ale tym, że robił to najlepiej z nich wszystkich.

Pochodzący z niewielkiej miejscowości na Podkarpaciu, jak sam mówi: „Straciłem nogę, ale zyskałem coś innego. Pasję, która wypełnia moje życie.” Czy ktokolwiek z patrzących na niego wie, że jest w ścisłej światowej czołówce narciarstwa zjazdowego? Przykład do naśladowania, sylwetka godna szacunku i zainteresowania z naszej strony.
Polecam fanpejdż Andrzeja, gdzie można znaleźć najświeższe informacje o treningach, zawodach http://www.facebook.com/pages/Andrzej-Szcz%C4%99sny/208554845824464?fref=ts
Andrzej! Dla mnie jesteś PRZETYP!

Drugi przetyp swoją skromną postawą sprawił, że mój ojciec, patrząc na jego naukę jazdy na nartach telemarkiem kilka lat temu, skomentował: „Zawzięty jesteś”. Dopiero potem zrozumiał, jak bardzo trafił z oceną. Gość walczący ze skrętami to był Wojtek Moskal. Pierwszy Polak, który wraz z Markiem Kamińskiem stanął na Biegunie Północnym.

Jak już się mój ojciec skapował, że to człowiek, o którego wyprawie książkę właśnie skończył czytać, powiedział mu, że jest pod ogromnym wrażeniem opisu jego przejścia na Biegun, Wojtek odpowiedział: „A, takie tam człapanie”.

Mieliśmy przyjemność spędzić w Wojtkiem kilka wieczorów. Każdemu życzę usłyszenia takich opowieści i zobaczenia takich zdjęć. Jak będziecie mieli możliwość zobaczyć Wojtka prelekcję – nie zastanawiajcie się ani przez chwilę. Zrobicie dla siebie dobry uczynek.

Mój mąż z moim ojcem, którzy planują stworzyć muzeum narciarskie na poddaszu nad moją pracownią, poprosili kilka tygodni temu Wojtka, czy może zechciałby przekazać na ten cel, jedną ze swoich nart, na których zdobył Biegun Północny. I wiecie co? Mamy je!! Mamy je obie! Z fokami przykręconymi śrubami, jedną złamaną, skręconą blaszką. Narty pierwszego Polaka który stanął na nich na Biegunie! Nikt wcześniej się nie zainteresował, żeby je ocalić od zapomnienia.

Martwi mnie, czy to z nami coś nie tak, czy ze światem..

Dziękuję serdecznie za przebrnięcie i pozdrawiam bardzo serdecznie,
Zuzia Górska

PS. Z pewnością macie swoich bohaterów, o których jest cicho, choć powinno być głośno. Podzielcie się proszę w komentarzach, ocalmy od zapomnienia.
Trwa ładowanie komentarzy...