NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Ten post miał być o czymś innym.

"Chcesz rozśmieszyć pana Boga, powiedz mu o swoich planach"

Od dwóch tygodni miałam plan. Że "od soboty sprzątam, gotuję, szykuję się na Święta". Wysyłamy w piątek ostatnie paczki z pracowni, a od soboty działamy w domu. Ale jak kiedyś powiedział Woody Allen - "Chcesz rozśmieszyć pana Boga, powiedz mu o swoich planach". Mój plan upadł, bo okazało się, że mam zapalenie płuc. I odpuściłam. Mąż ogarnął chałupę ( wiadomo, że nie tak jak ja to robię :)), mama przygotowała potrawy, ciasta. Ja nie kiwnęłam palcem. Leżę i nie mam prawa wyściubić nosa z łóżka. Zresztą nawet nie mam siły. Nie mam też siły odpisać na maile i posty, dlatego proszę o cierpliwość i wyrozumiałość. W czwartek zrobi to Asia :) ( o ile plan się powiedzie ;))
.
Nawet ten post miał być o czym innym.



Będąc w szpitalu na badaniach, czekałam na prześwietlenie w sali na oddziale intensywnej terapii. Przez kilka godzin zobaczyłam strasznie dużo smutku. Przy okazji zupełnie przestałam przejmować się nieudekorowanym domem, niewymytymi włosami, brakiem zaplanowanych sałatek. Nie będę się złościć na męża, że nie pochował ubrań do szaf i leżą na kupie do sufitu, na syna, że tak posprzątał pokój, że jak zajrzałam i zobaczyłam kupy chomików na dywanie, to mnie jeszcze bardziej osłabiło, na córkę, która z uporem maniaka kruszy i wciera czekoladę w kanapę. Nie będę się też złościć na siebie, że nie zrobiłam tego co zaplanowałam.
Będę się cieszyć, że możemy być razem. Choć brzmi banalnie, jest poczuciem totalnego szczęścia.
Na Święta życzę Wam tego poczucia. Dobrego punktu odniesienia. Cieszenia się z każdej minuty, nie przejmowania głupotami, które bardzo szybko w sytuacji awaryjnej okazują się totalnie nieważne.
Spokojnych, Radosnych. Zrozumienia, Wybaczenia i Miłości.
Z pozdrowieniami z barłogu,
Zuzia Górska
Trwa ładowanie komentarzy...